Wraz z upływem czasu i rozwojem technologii wiele zawodów przeszło do historii. Miasto Łódź nie stoi w miejscu, nieustannie się rozwija, rozbudowuje i wdraża nowe projekty. Dla współczesnych może być to nowością, jednak kiedyś zawód woziwody w Łodzi był bardzo potrzebny i szanowany, podaje lodz.one.
Woziwodów było wielu i bez nich życie w Łodzi byłoby bardzo trudne. Dlaczego tak było, czym zajmowali się woziwodowie i inne ciekawostki dotyczące tego zawodu – przeczytajcie w poniższym materiale.
Jak żyła Łódź bez zaopatrzenia w wodę i odpowiedniej kanalizacji?

Zanim porozmawiamy o zawodzie woziwody, cofnijmy się trochę wstecz. Z historii wiemy, że w latach dwudziestych XX wieku Łódź była jednym z największych miast w Europie, które nie miało jeszcze systemu kanalizacji i zaopatrzenia w wodę. Jednocześnie Łódź była potężnym miastem przemysłowym, które krytycznie potrzebowało tych rozwiązań.
Poza tym stanowiło to poważny problem dla ekologii miasta i rozprzestrzeniania niebezpiecznych epidemii. Łodzianie wrzucali odpady bezpośrednio do rynien czy miejskich zbiorników wodnych. W czasie silnych powodzi ta woda z osadami wylewała się na ulice Łodzi, rozsiewając choroby i pogarszając sytuację ekologiczną miasta. Często woda ta trafiała również do studni z wodą pitną, zanieczyszczając i czyniąc ją nieodpowiednią do spożycia.
Władze miasta dostrzegały tę sytuację i doskonale rozumiały, jakie zagrożenie ona stanowi. Dlatego w 1924 roku łódzcy urzędnicy wysłali apel do posłów i urzędników państwowych w stolicy z prośbą o przeznaczenie środków na budowę kanalizacji w Łodzi. Jednym z powodów podanych w dokumencie było to, że studnie z wodą pitną znajdowały się w pobliżu szamb.
Warto też zaznaczyć, że na wielu podwórkach nie było nawet studni. Zdarzało się, że studnie wysychały lub władze lokalne je zamykały ze względu na skażenie wody niebezpiecznymi bakteriami lub wirusami.
Jak żyli mieszkańcy miasta, gdy nie było stałego dostępu do czystej wody?
Kiedy pojawiał się problem z prawidłowym zaopatrzeniem miasta w wodę, na pomoc przychodzili woziwodowie. Zawód ten wykonywali głównie ci, którzy mieli szczęście mieć na swoim podwórku studnię. Nieograniczony dostęp do czystej wody i ogromne zapotrzebowanie na nią w mieście sprawiły, że dostarczanie wody stało się stosunkowo opłacalnym zajęciem.
Szczególnie opłacalne było to w okresie zimowym, kiedy problem z brakiem wody był o wiele poważniejszy niż latem. W rzeczywistości jednak nie było to takie łatwe – właściciele studni musieli stale je pilnować, aby nikt nie kradł wody. Kradzieże wody były w tamtych czasach dość powszechne.
Jak wspomnieliśmy powyżej, najpoważniejszy problem z wodą występował zimą. Woda w zbiornikach na strychach domów zamarzała. W tym okresie mieszkańcy Łodzi byli zmuszeni godzinami stać w kolejkach do publicznych studni, których było niewiele, aby przynieść wodę do swoich domów. Wtedy trzeba było korzystać z usług woziwodów.
Jak wynika z archiwów miejskich, była to usługa dość droga, zwłaszcza zimą. Nie każdą rodzinę było stać na zakup wody z przewożonych beczkowozów, dlatego korzystały z tej usługi raz na kilka dni lub zadowalały się tym, co udało się pozyskać z publicznych studni. Przeciętna rodzina w Łodzi tamtych czasów nie mogła sobie pozwolić na korzystanie z usług woziwodów.
Kiedy zawód woziwody stał się przeszłością?

Kiedy w latach międzywojennych do miasta przybył inżynier Stefan Skrzywan i podjął się realizacji miejskiego projektu wodociągu i kanalizacji, zawód woziwody zaczął stopniowo odchodzić w przeszłość. Choć nie da się ukryć prawdy, nie było to nagłe i nawet w latach powojennych na łódzkich ulicach często można było spotkać woziwodów.
Choć prace nad budową sieci wodociągowej i kanalizacyjnej rozpoczęły się dość aktywnie pod przewodnictwem genialnego inżyniera, woda w kranach mieszkańców pojawiła się nieco później. Domy były podłączane do wodociągu, ale stopniowo, więc woziwodowie nadal dostarczali wodę do tych podwórek, gdzie wodociągi jeszcze nie dotarły.
W czasie II wojny światowej i wkrótce po niej zapotrzebowanie na usługi woziwodów było wysokie. W tamtych latach Łódź zmagała się z wieloma problemami, okupacyjne władze nie dbały zbytnio o dobrobyt mieszkańców, dlatego ludziom często brakowało zarówno żywności, jak i wody pitnej. W tym czasie woziwodowie często pobierali mniejsze opłaty, a czasami nie pobierali ich wcale, ale nadal pracowali, aby zapewnić współobywatelom wodę podczas wspólnego cierpienia.
Z biegiem czasu sytuacja z wodą w mieście się poprawiała. Rozbudowano sieć wodociągową, pojawiły się nowe źródła, aż problem katastrofalnych niedoborów wody został rozwiązany. Wraz z nim do przeszłości odszedł także zawód woziwody.
Tak wyglądał zawód woziwody w Łodzi. Warto jednak zaznaczyć, że do historii przeszły także inne zawody związane z wodą w Łodzi. Byli to sprzedawcy wrzątku, wody gazowanej i herbaty. Istniały nawet przewoźnicy, zajmujący się dostarczaniem lodu do przechowywania żywności (wówczas nie było jeszcze lodówek, więc żywność przechowywano w specjalnych kontenerach, do których regularnie wsypywano lód).
