Zawód strażaka sięga czasów Średniowiecza, choć dawniej ludzie tego rzemiosła wyglądali zupełnie inaczej niż dziś. Inny był również ich sprzęt, nie wspominając już o umiejętnościach zawodowych i regulaminie pracy. W Łodzi pierwszymi strażakami byli zwykli ludzie, którzy własnymi siłami i improwizowanymi środkami ratowali swoje mienie i życie – informuje strona lodz.one.
Haki, siekiery, wiadra, peleryny – to był pierwszy sprzęt strażacki. Później nieco się poszerzył, gdy to rzemiosło w mieście się sprofesjonalizowało. Wtedy pracownicy lokalnych fabryk i zakładów stanęli do ochrony budynków i życia.
Z poniższego artykułu można dowiedzieć się, jacy byli pierwsi strażacy, jak wyglądała ich praca, a także poznać inne ciekawostki na temat tej trudnej i odpowiedzialnej pracy.
Uprzemysłowiona Łódź potrzebowała strażaków

Kiedy miasto zaczęło się aktywnie rozwijać i rozbudowywać, pojawiły się pierwsze fabryki i zakłady, zagrożenie pożarowe znacznie wzrosło. Łódź była narażona na coraz większą liczbę pożarów, do których dochodziło z różnych powodów, od banalnych zaniedbań po celowe naruszenia zasad bezpieczeństwa w domu lub w miejscu pracy.
Samowolne metody gaszenia pożarów były bardzo nieskuteczne. Nie mogły zapobiec dużym pożarom, a ci, którzy próbowali ugasić ogień, często stawali się jego ofiarami. Wszystko to było spowodowane brakiem świadomości ludzi na temat zasad gaszenia pożarów oraz brakiem odpowiedniej amunicji i sprzętu technicznego.
Miasto musiało działać bardziej skutecznie. Tak zaczęły powstawać pierwsze oddziały samoobrony przeciwpożarowej, składające się z pracowników fabryk i zakładów, którzy właśnie tutaj skupiali swoje działania przeciwpożarowe. Była to głównie inicjatywa samych właścicieli firm, którym zależało na bezpieczeństwie ich przedsiębiorstw, sprzętu i pracowników.
Pierwsze straże pożarne w Łodzi

Jako pierwszy wśród przedsiębiorców, w 1873 roku, brygady przeciwpożarowe w swoich fabrykach wprowadził Ludwik Grohman. Rok później w jego ślady poszedł Ludwik Geyer w swoich przedsiębiorstwach, w tym w słynnej Białej Fabryce.
Z czasem takie zespoły zaczęły pojawiać się w innych lokalnych fabrykach. Choć było ich niewiele, były dość skuteczne, w przeciwieństwie do wcześniejszych „spontanicznych” strażaków. Zjawisko to w końcu rozprzestrzeniło się na inne części województwa, w tym Andrespol, gdzie działała fabryka kafli Jana Krause, o której pisaliśmy w tym artykule.
Wróćmy do samej Łodzi. Tutaj troskliwi przedsiębiorcy zjednoczyli się wokół wspólnej idei ochrony swoich fabryk. Dbali również o życie w mieście, dbali o szpitale i szkoły, byli skutecznymi i wpływowymi dobroczyńcami. To właśnie ich starania doprowadziły do powstania w Łodzi komitetu organizacyjnego, który zachęcał młodych ludzi do udziału w tworzeniu Ochotniczej Straży Pożarnej. Miasto zostało podzielone na odrębne części – trzy okręgi pożarnicze, z których każdy był nadzorowany przez niezależne jednostki. Dowódcą całości był Ludwik Grohman. Odbywały się wspólne ćwiczenia, narady i zebrania. Straż pożarna w mieście stawała się coraz bardziej profesjonalna.
Pierwsza zawodowa straż pożarna w Łodzi

Ochotnicza straż pożarna powstała dość szybko – wszyscy rozumieli jej potrzebę. Pracowali z zapałem i bardzo ciężko, ale z czasem okazało się to niewystarczające, by zapewnić miastu bezpieczeństwo przed pożarami. Wiadomo, że Łódź nie stała w miejscu, była budowana i aktywnie się rozwijała, więc powstawało coraz więcej przedsiębiorstw. Jednocześnie rosło zapotrzebowanie na ochronę przeciwpożarową.
W 1880 roku, dzięki staraniom fabrykantów, urzędników i działaczy straży ochotniczej, w Łodzi nastąpiła globalna modernizacja systemu alarmowego. Przed pojawieniem się sieci telefonicznej do ogłaszania alarmów używano syren parowych, a następnie rur. Jednak nawet to nie wystarczało.
W ten sposób w maju 1895 roku w Łodzi oficjalnie powstała pierwsza zawodowa straż pożarna. Strażacy byli przeszkoleni, posiadali specjalistyczny sprzęt i szybko reagowali na zgłoszenia o pożarach. W dużej mierze wspierali ich finansowo także mecenasi właściciele fabryk.
Straż pożarna na początku XX wieku

Pierwsze lata XX wieku były okresem wielkich zmian i rozwoju. W 1901 roku w 4 oddziałach miejskich i 2 fabrycznych pracowało prawie 580 strażaków. Byli oni wyposażeni w wozy strażackie, wozy wodne z niezbędnymi narzędziami i drabinami. Jak wynika z archiwów miejskich, regularnie odbywały się intensywne szkolenia i ćwiczenia, a ponadto miasto, na czele z właścicielami fabryk, stale poprawiało warunki mieszkaniowe pracowników straży i unowocześniało ich wyposażenie techniczne.
Wszystko to stwarzało warunki do poprawienia obrony przeciwpożarowej Łodzi. W przededniu I wojny światowej w Łodzi funkcjonowało już 9 miejskich oddziałów straży pożarnej. Aktywny rozwój przerwany został przez działania wojenne. Wielu strażaków zostało zmobilizowanych, a wielu poszło na front jako ochotnicy. W tym czasie nie przyjmowano nowych strażaków. Jednocześnie odebrano straży konie i pojazdy taborowe. Miasto ponownie znalazło się w sytuacji poważnego zagrożenia pożarowego.
Po zakończeniu wojny sytuacja zaczęła się stopniowo poprawiać. Pojawiły się „dzieci” postępu – wozy strażackie z silnikami parowymi i benzynowymi.
W 1928 roku łódzka straż pożarna była w pełnym rozkwicie, liczyła aż 842 strażaków zawodowych i ochotniczych. Zaplecze techniczne było doskonałe, a regularne zawody i demonstracyjne szkolenia pokazywały, że służba ta była prawdopodobnie najlepsza w całej Polsce.
Łódzka straż pożarna a II wojna światowa

Historia toczy się w kółko – wojna ponownie przyszła w okresie rozkwitu organizacji, niszcząc wszystkie plany i strukturę działalności pożarniczej w mieście. Już we wrześniu 1939 roku dowództwo wojskowe kraju podjęło decyzję o ewakuacji zawodowych i ochotniczych straży pożarnych wraz z odpowiednim sprzętem z okupowanych miejscowości i przetransportowaniu ich do centralnej i wschodniej części kraju.
I tak 1 września 1939 roku strażacy z Łodzi wyruszyli na pomoc płonącej Warszawie, a 6 września dotarli na miejsce i wspólnie ze strażakami z innych regionów kraju pomagali gasić pożary.
A co z Łodzią? Tutaj, w okupowanym mieście, Polacy nie mogli pracować w straży pożarnej, ale robili to Niemcy, ponieważ było to dla nich bardziej opłacalne. Natomiast polscy strażacy byli wysyłani do ochrony fabryk lub wzmacniania obrony przeciwlotniczej. Niemcy oczywiście zlikwidowali również ochotnicze straże pożarne.
Kiedy wszystko dobiegało końca, a naziści opuszczali Polskę, straże pożarne stopniowo wznawiały swoją działalność. Łódzka straż również wznowiła swoją działalność, a po wojnie otrzymała nową nazwę – Straż Pożarna Miasta Łodzi. Pojawiły się jednak nowe wyzwania – brak sprzętu i wykwalifikowanych rąk do pracy. Dlatego trzeba było stworzyć podstawowy ośrodek szkoleniowy w mieście i aktywnie szkolić nowych specjalistów. W ten sposób wszystko stopniowo stabilizowało się i przywracało do normalnego funkcjonowania.
Współcześni łódzcy strażacy, potomkowie dawnych pasjonatów, pełnią swoją służbę z oddaniem i uczciwością, chroniąc miasto przed licznymi zagrożeniami.
