Tkanie dywanów jest bardzo starym rzemiosłem, uprawianym przez naszych przodków od wieków. Dywany były produkowane w różnych częściach świata, a w każdym kraju tkanie dywanów miało swoje osobliwości. Był to rodzaj sztuki – czasochłonna i żmudna praca ręczna, hojne zdobienie, bogate i różnorodne szycie – pisze strona lodz.one.
Łódź ma swoje tradycje związane z wyrabianiem dywanów. Niegdyś były one ręcznie wyrabiane w domach przez utalentowane rzemieślniczki, potem pojawiały się warsztaty tkackie. Kiedy jednak Łódź stała się miastem przemysłowym, wszystko weszło na zupełnie inny poziom.
W Łodzi funkcjonowała duża fabryka dywanów, która do dziś podtrzymuje dawne tradycje. W tym artykule można przeczytać interesujące fakty na jej temat i jej historię.
Powstanie i początkowe lata działalności fabryki Dywilan

W XIX wieku w Łodzi rozwijał się przemysł włókienniczy, dzięki czemu miasto zyskało miano potężnego ośrodka przemysłowego w Polsce i na świecie. Pod koniec stulecia, w latach 80. i 90. zaczęły powstawać nowe rodzaje produkcji włókienniczej, będące odpowiedzią na potrzeby społeczeństwa i czasów.
Kilka lat wcześniej, w 1869 roku, do Łodzi przybył z Wiednia Juliusz Fial. Przedsiębiorczy i zaradny, już wtedy wiedział, że czekają tu na niego nowe możliwości. I tak też się stało – wkrótce stał się właścicielem pierwszej w mieście fabryki tkanin meblowych.
Początkowo był to niewielki zakład produkcyjny, który wymagał wielu inwestycji i zasobów. Juliusz Fial postanowił znaleźć podobnie myślących przedsiębiorców, z którymi mógłby zawrzeć umowę i współpracować dla wzajemnych korzyści. Jego sojusznikami zostali Wilhelm Lücker i Teodor Finster.
Prace ruszyły pełną parą, a przedsiębiorstwo zaczęło stopniowo nabierać rozpędu. Początkowo zatrudniało zaledwie 12 osób, ale już na początku XX wieku dawało pracę prawie 280 osobom. Wkrótce, wraz z rozwojem i wzrostem mocy produkcyjnych, Finster był w stanie zapłacić swoim partnerom i stać się jedynym właścicielem prosperującego przedsiębiorstwa.
Pierwszymi produkowanymi tu wyrobami były tkaniny obiciowe do mebli i sztuczne futra. Dywany nie wchodziły wówczas w grę, ponieważ wymagały osobnego sprzętu i pracowników. Jednak to, czym przedsiębiorstwo zajmowało się na początku, cieszyło się dużym popytem. Sam Teodor Finster był bardzo utalentowanym przedsiębiorcą i był w stanie z powodzeniem produkować i nawiązywać stosunki handlowe, więc wszystko poszło dobrze od samego początku.
Fabryka na przełomie wieków: nowe wyzwania

Bardzo szybko, dzięki swojemu entuzjazmowi i pracowitości, Teodor Finster zdołał przekształcić łódzką fabrykę tkanin meblowych w największą w Królestwie Polskim. Sława o wysokiej jakości kolorowych tkaninach meblowych i pięknej sztucznej wełnie rozpowszechniała się w całym kraju. O tej produkcji pisały gazety, wiedziano i mówiono o niej.
Teodor Finster pozyskał znaczące inwestycje. Wyposażył fabrykę w dużą liczbę krosien mechanicznych i rozszerzył asortyment wyrobów pluszowych. Wyroby pluszowe były w tamtych czasach bardzo popularne – stanowiły nieodłączny element wystroju wnętrz klasy średniej, a także stanowiły uzupełnienie odzieży. Produkowano tu plusz do powozów, plusz damski, pluszowe obrusy, pokrowce i wiele innych wyrobów.
Kiedy Teodor zmarł na przełomie wieków, właścicielem fabryki został jego brat, który kontynuował jego działalność. Przedsiębiorstwo zostało przemianowane na Łódzką Manufakturę Pluszową. Fabryka stanęła wówczas przed poważnymi wyzwaniami spowodowanymi wydarzeniami I wojny światowej. Trudności było wiele, także ekonomicznych. Pomysłowy właściciel wymyślił jednak sposób na poprawę sytuacji i wprowadził produkcję tkanin na mundury wojskowe. Następnie zostały przekazane do warszawskiej fabryki sukna Tadeusza Kraffta. Tam już szyli rzeczy dla wojska. W ten sposób produkcja starała się przetrwać w trudnych warunkach stanu wojennego.
Rozkwit fabryki i zwiększenie jej mocy produkcyjnych

Lata 1920-te były dla fabryki okresem rozkwitu. W tym czasie produkcja znacznie wzrosła. Do asortymentu zostały dodane dywany wełniane, dywany Kabul i Senneh. Wyroby produkowane w fabryce były zdobione bujnymi i kolorowymi ornamentami – kwiatowymi i geometrycznymi wzorami wykonanymi w stylu secesyjnym, barokowym, naturalistycznym i klasycystycznym.
Wszystkie te i inne wyroby cieszyły się ogromnym zainteresowaniem. Produkty fabryki były dostępne nie tylko w Łodzi czy Polsce, ale także w Kijowie, Odessie, Moskwie, Petersburgu i wielu innych częściach świata.
Finster nie zamierzał się tym zadowalać i w 1929 roku postanowił założyć kolejne przedsiębiorstwo specjalizujące się w produkcji dywanów. Początkowo były to dywany nawiązujące do tradycji orientalnych, a później dywany w stylu Art Deco.
Fabryka w kolejnych dekadach

Lata międzywojenne były świetnym okresem rozkwitu dla produkcji Finstera. Jednak w 1939 roku wybuchła II wojna światowa i miasto zostało szybko okupowane. Niemcy zarządzali miastem i wszystkimi przedsiębiorstwami, mocno ograniczając ich działalność oraz prześladując i karząc każdego, kto był podejrzany lub miał odmienne zdanie. Wiele fabryk zostało zamkniętych, a sprzęt techniczny został skradziony i wywieziony.
Zakłady produkcyjne Finstera miały stosunkowo dużo szczęścia w tych burzliwych latach. Kontynuowały działalność, mimo że zatrudniały mniej osób i musiały znacznie ograniczyć asortyment produkowanych wyrobów. W tamtych czasach ludzie nie potrzebowali dywanów i pluszowych akcesoriów. Aby utrzymać fabrykę i zapobiec jej upadkowi, musieli skupić się na produkcji koców i odzieży dla niemieckiej armii. To pozwoliło utrzymać się na rynku i jednocześnie uchronić przed niebezpieczeństwem ze strony okupantów.
Po zakończeniu wojny, w styczniu 1945 roku, przedsiębiorstwo zostało znacjonalizowane, podobnie jak prawie wszystkie inne przedsiębiorstwa. Od tego czasu funkcjonowało jako Fabryka Jedwabiu i Pasmanterii.
W 1951 roku zakład produkcyjny został przemianowany na Fabrykę Pluszu i Dywanów im. Tadka Ajzena. I znów było coraz lepiej – udało się odbudować dawne zakłady produkcyjne, w których pracowało około 1000 osób. W tym czasie fabryka zmieniła swój kierunek, skupiając się głównie na produkcji dywanów wełnianych. Wkrótce na potrzeby fabryki został wybudowany nowy budynek. To w nim były wytwarzane dywany od początku do końca, począwszy od farbowania, a skończywszy na wykańczaniu.
W tamtym czasie nie było znaczących inwestycji, a sprzęt był przestarzały jak na tamte standardy. Mimo to zakład rozwijał się. Dopiero w latach 1960-tych nastąpiła jego modernizacja. Otwarto wówczas sklepy fabryczne w Nowej Górze, Warszawie, Łodzi i Chorzowie.
Rok 1975 był rokiem, w którym produkcja osiągnęła pełną wydajność. Wyroby przedsiębiorstwa były aktywnie sprzedawane na rynkach zagranicznych, w szczególności cieszyły się dużym popytem na rynkach krajów arabskich. W otwartych źródłach można znaleźć informacje, że produkty Dywilanu kupowali nawet zamożni arabscy szejkowie.
Trwało to aż do lat 1990-tych. Wtedy rozpoczął się kryzys gospodarczy, który dotknął absolutnie wszystkich ludzi i wszystkie branże. Na dodatek do problemów ekonomicznych, przedsiębiorstwo stanęło w obliczu wojny w Zatoce Perskiej, która ograniczyła dostawy na lokalny rynek, który był bardzo zyskowny.
Przedsiębiorstwu udawało się przeżywać, ale na przełomie wieków sytuacja uległa znacznemu pogorszeniu. Właściciel nie mógł poradzić sobie z problemami i ogłosił upadłość w 1999 roku. Majątek został sprzedany, a dokumenty trafiły do archiwum Centralnego Muzeum Włókiennictwa w Łodzi. Dywany pamiątkowe i propagandowe trafiły do zbiorów Muzeum Zamoyskich w województwie lubelskim.
Później jednak fabryka znów zaczęła funkcjonować. Do dziś powstają w niej wspaniałe dywany, które cieszą się ogromną popularnością.
