Jeśli nasz czytelnik często bywał w starych domach, na pewno wie, jak wyglądają kafle. Dawno, dawno temu kafle były bardzo popularnym i w rzeczywistości prawie jedynym naprawdę niezawodnym materiałem do tworzenia płytek. Ten rodzaj ceramiki był używany do pokrywania pieców, ścian domów i pałaców. Uważa się, że miał doskonałe właściwości kumulowania ciepła, a następnie jego uwalniania bez przegrzewania pomieszczenia, pisze strona lodz.one.
Stary kafel był prawdziwym dziełem sztuki. Wykorzystywano go jako element dekoracji architektonicznej we wnętrzach i na zewnątrz, z kafli wykonywano panneau, sufity sal pałacowych i kościołów itp. Obecnie próbki starych wyrobów kaflowych można zobaczyć w muzeach etnograficznych w różnych miastach.
W łódzkich muzeach również można zobaczyć zachowane stare wyroby kaflowe. Wiele z nich to pamiątka po fabryce Jana Krause w Andrespolu, która niegdyś tworzyła komfort i przytulność w domach łodzian i nie tylko.
W tym artykule opowiemy o dawnej produkcji, przypomnimy jej historię i ciekawostki.
Założenie i początki działalności fabryki kafli

Opowieść o fabryce warto rozpocząć od wspomnienia jej założyciela. Był nim Jan Krause – mimo nietypowego jak na ten region nazwiska, można go uznać za prawdziwego Andrespolanina. Jego przodkowie osiedlili się tu pod koniec XVIII wieku, on sam się tu urodził, a później postanowił zbudować własny, dobrze prosperujący interes w rodzinnym mieście.
Fabryka powstała w 1885 roku. Początkowo był to niewielki zakład produkcyjny zatrudniający niewielu pracowników. Rocznie produkowanych było tylko około 200 pieców kaflowych. Sam właściciel fabryki nie skupiał się zbytnio na tej produkcji, ponieważ posiadał również fabrykę dachówek, cegielnię i młyn parowy.
Wzrost produkcji i okres rozkwitu

Dopiero w pierwszych dekadach XX wieku fabryka zaczęła się stopniowo powiększać. W 1905 roku pracowały tu tylko 24 osoby, ale osiem lat później w nowym budynku fabryki pracowało już 100 osób. Wzrost mocy produkcyjnych był spowodowany rosnącym popytem na piece kaflowe – rozchodziła się wieść o dobrych fachowcach i dobrych produktach, które wyróżniały się misternym wykończeniem, stabilnością i trwałością. W rezultacie w 1913 roku fabryka produkowała już około 3000 pieców kaflowych. Stworzony został również katalog produktów, w którym klienci mogli wybierać spośród 52 wariantów.
Pierwsza wojna światowa nie zahamowała rozwoju fabryki, choć liczba zamówień w tych latach znacznie spadła. Kryzys, strach i brak zrozumienia tego, co nadchodzi, zmusiły ludzi do rezygnacji z wielu rzeczy. Również produkcja nie mogła działać na pełnych obrotach, gdyż pojawiły się problemy z zaopatrzeniem w surowce.
Po zakończeniu wojny fabryka stopniowo przywracała swoją zdolność produkcyjną. Zwiększyły się jej możliwości, a do katalogu zostały dodane nowe produkty, w tym płytki ścienne i podłogowe.
Ogromnym postępem było założenie w 1928 roku Ochotniczej Straży Pożarnej w Andrespolu. Jej założycielem był sam Jan Krause, który dbał o swój interes, pracowników i mieszkańców rodzinnej miejscowości.
Ta straż pożarna, złożona z entuzjastycznych ochotników, była prawdziwym centrum życia społecznego i kulturalnego w Andrespolu. Troskliwy pan Krause zapewnił strażakom niemal wszystko, czego potrzebowali. Mieli dobry sprzęt, wysokiej jakości mundury, salę rekreacyjną, a nawet instrumenty muzyczne (tak, muzyka była również częścią działalności straży – później powstała nawet orkiestra dęta). Ludzie ci jednoczyli wokół siebie innych, wpływali na kształtowanie się wartości duchowych, kulturowych i upodobań estetycznych.
Według źródeł historycznych było to prawdziwe centrum życia kulturalnego miasta. Często odbywały się tu przedstawienia, organizowane były wieczory taneczne i imprezy, a nawet działało kółko twórcze. Mieszkańcy miasteczka zawdzięczali to wszystko założycielowi fabryki kafli, Janowi Krause. Co dopiero mówić o miejscach pracy, które pojawiły się tu dzięki niemu, bo niemal w każdej rodzinie była osoba, która pracowała w fabryce Jana Krause.
Przed i po II wojnie światowej

Lata międzywojenne, a konkretnie lata 1930-te, były dla fabryki Jana Krause okresem rozwoju. Względnie stabilna sytuacja gospodarcza i spokój na arenie geopolitycznej pozwalały na pracę, rozbudowę i planowanie. Dzięki temu w 1938 roku fabryka zatrudniała prawie 200 pracowników. Jeśli chodzi o obiekty fabryki, to mieściły się one na 3 hektarach ziemi. Była to ogromna powierzchnia, którą nie każdy przedsiębiorca mógł się pochwalić.
Duża liczba urządzeń produkcyjnych, różnorodność asortymentu i liczna kadra sprawiały, że fabryka była największą w ówczesnej Polsce. Warto również wspomnieć o magazynach handlowych, które znajdowały się w różnych miastach. Uważano, że jest to największa firma w kraju. O produkcji Jana Krause pisały zarówno lokalne, jak i ogólnokrajowe gazety.
Według źródeł archiwalnych w latach 1940-tych liczba pracowników osiągnęła 200, a później 400 osób. Rocznie produkowano średnio 3-4 miliony dachówek. W tamtych czasach była to ogromna liczba, którą nie mogli pochwalić się nawet duzi, konkurencyjni producenci.
Gdy do kraju znowu przyszła wojna, fabryka wkrótce zawiesiła działalność. Nie ma prawie żadnych szczegółowych informacji na temat fabryki w tamtych latach, wiemy tylko, że udało jej się przetrwać i zachować wyposażenie techniczne. To pozwoliło jej szybko odbudować się po zakończeniu działań wojennych, choć w pierwszych latach powojennych liczba pracowników spadła do 100, a moce produkcyjne sięgały 40 000 płytek miesięcznie.
Upadek i zapomnienie
Kłopoty nie przychodzą same. Działania wojenne zakończyły się, sytuacja w kraju i na świecie wracała do normy, ale fabryka stanęła w obliczu kolejnego wyzwania – klęski żywiołowej. W 1945 roku silny wiatr, huragan, poważnie uszkodziły fabrykę – zarówno budynki, jak i wyposażenie techniczne.
Kilka lat później, w 1949 roku, produkcja została znacjonalizowana i włączona do wielkiej łódzkiej aglomeracji ceramicznej. Taki sam los spotkał 16 innych pobliskich fabryk i cegielni.
W 1952 roku nowe państwo rozwiązało dawną Ochotniczą Straż Pożarną w Andrespolu, choć w pierwszych latach powojennych nadal ona funkcjonowała, a nawet pozyskiwała nowych członków. Znacjonalizowano również budynek, który dzięki tej straży był niegdyś ośrodkiem życia kulturalnego.
Właściciele fabryki w Andrespolu, rodzina Krause, zostali zmuszeni do opuszczenia swojego rodzinnego domu. Nie mogli znieść faktu, że dzieło ich życia podupada. Rodzina Krause wyjechała do Niemiec i nigdy więcej nie pojawiła się w Andrespolu. Jedynie opuszczony grób założyciela Jana Krause na starym cmentarzu ewangelickim w Andrzejowie przypomina o dawnej potędze znamienitego rodu, ale prawie nikt go nie odwiedza. Nie wiadomo też, czym się zajmowali w Niemczech potomkowie słynnego przedsiębiorcy.
Legendarna fabryka Jana Krause w Andrespolu działała do lat 1990-tych XX wieku. Potem, z powodu kryzysu gospodarczego i nieodpowiedniego stanu technicznego budynku, została zamknięta i po remoncie i przebudowie przekształcona w centrum handlowe. Tak zakończyła się historia wieloletniego giganta kaflarskiego w Polsce.
Egzemplarze kafli wyprodukowanych w dawnej fabryce Jana Krause można zobaczyć w muzeach w Łodzi i Andrespolu.
