Kary finansowe i praca w godzinach nadliczbowych: życie robotników słynnego łódzkiego fabrykanta XIX wieku Izraela Poznańskiego

Fabrykant Izrael Poznański to ważna postać w historii miasta Łodzi. Wraz z Karolem Scheiblerem i Ludwikiem Geyerem nazywany był „królem bawełny”. W latach 70. XIX wieku przedsiębiorca pochodzenia żydowskiego uruchomił w Łodzi największą i najnowocześniejszą fabrykę w Europie Środkowo-Wschodniej. Na przełomie XIX i XX wieku w fabrykach Poznańskiego pracowało około 7 tysięcy osób. Los pracowników fabryki nie był słodki: dzień pracy trwał 16 godzin, brak dni wolnych od pracy, kary finansowe, brak troski ze strony kierownictwa o bezpieczeństwo pracowników. W czasach dzikiego kapitalizmu los robotnika schodził na drugi plan – pisze lodz.one.

Biografia i szybki sukces Poznańskiego

Izrael Poznański nazywany jest „twórcą Łodzi Przemysłowej”, „królem bawełny” i jednocześnie „wyzyskiwaczem”. Na przełomie XIX i XX wieku był jednym z najbogatszych ówczesnych przemysłowców w Europie.

Przyszły milioner urodził się w 1833 roku w polskim mieście Aleksandrów Łódzki w wielodzietnej rodzinie żydowskiej Kalmana i Małki Poznańskich. Ojciec Izraela był drobnym kupcem, więc chłopiec od najmłodszych lat wiedział, czym jest biznes. Rodzina Poznańskich przeprowadziła się do Łodzi, gdy Izrael miał rok.

Warto dodać, że rodzina kupiecka wybrała dobry moment na przeprowadzkę do Łodzi. Kilkutysięczne miasto dopiero zaczynało przekształcać się w wielką przemysłową metropolię. Ojciec Poznańskiego z powodzeniem handlował tekstyliami, bawełną i lnem w Łodzi. Handel kupca poszedł w górę, a później otworzył własny sklep i zbudował kamienny dom.

Izrael otrzymał dobre wykształcenie. Jako nastolatek biegle posługiwał się językiem polskim, rosyjskim, niemieckim i jidysz. Jednocześnie pomagał ojcu w prowadzeniu firmy.

W 1851 roku 18-letni Izrael ożenił się z Leonią Hertz, córką zamożnego kupca z Warszawy. W posagu Leonia wniosła stołeczny sklep z towarami łokciowymi, a także wiele przydatnych znajomości w warszawskich kręgach finansowych i biznesowych.

Rok po ślubie Poznański przejął zarządzanie rodzinną firmą kupiecką. Oprócz kontynuowania działalności ojca założył dom handlowy i manufakturę, w której rozpoczął produkcję tkanin. Z roku na rok przedsiębiorca zwiększał produkcję. Biznesmen marzył o zbudowaniu dużego kompleksu przemysłowo-mieszkaniowego, w którym wraz z fabrykami znajdowałyby się domy dla robotników. Swój cel osiągnął w latach 70. ubiegłego wieku. Zbudował 30-hektarowe „imperium bawełny” przy ul. Ogrodowej, kupił 200 krosien mechanicznych – to był ogromny przełom technologiczny.

Wraz z czterokondygnacyjną fabryką, farbiarnią i drukarnią tkanin powstała odlewnia, elektrownia, huta żelaza, cegielnia, straż pożarna i domy robotnicze.

Jak pracowało się robotnikom w fabryce Poznańskiego?

Czy Izrael Poznański osiągnąłby niesamowity sukces, gdyby nie robotnicy najemni? W końcu to oni dzień po dniu tracili swoje siły, pracowali od rana do późnego wieczora, przynosząc tym samym zysk Poznańskiemu.

Należy zaznaczyć, że rozkwit poznańskiego imperium przemysłowego przypadł na drugą połowę XIX wieku – epokę dzikiego kapitalizmu. Liczył się wtedy tylko biznes i zysk przedsiębiorcy, ale los robotnika schodził na drugi plan.

Taka sytuacja miała miejsce również w fabryce Izraela Poznańskiego. O jego wyzysku wobec robotników krążą niemal legendy.

W szczególności znany jest fakt, że robotnicy fabryki musieli pracować 16 godzin dziennie. Poznański nie uznawał weekendów za święta kościelne. Dlatego, gdy robotnicy rozpoczęli strajk w święto, zostali spacyfikowani przez policję. Krążyły pogłoski, że Poznański osobiście uderzył jednego z robotników podczas strajku.

Kary finansowe były również aktywnie stosowane w poznańskich przedsiębiorstwach. Ci, którzy uchylali się od pracy, musieli zapłacić 3 ruble kary.

Ponadto Izrael lubił nakręcać zegar, aby robotnicy pracowali dłużej, chociaż zmiana w fabryce w tym czasie trwała od 5 do 21.

Inne źródła podają, że takie opowieści są nieco przesadzone. Niektórzy badacze zauważają, że Poznański wypłacał robotnikom odszkodowania za wypadki w pracy, a jeśli ktoś z robotników zginął w fabryce, jego rodzina otrzymywała hojne odszkodowanie.

Wbrew różnym dowodom historycznym, możemy śmiało powiedzieć, że codzienność robotników imperium przemysłowego Izraela Poznańskiego nie była słodka. W fabryce powtarzały się konflikty między robotnikami a wpływowym przedsiębiorcą, robotnicy byli wyzyskiwani, pracowali w nadgodzinach i przeważnie w niezdrowych warunkach.

More from author

Dlaczego zamawianie online jest lepsze niż chodzenie do sklepu

Przede wszystkim zamawianie online pozwala zaoszczędzić czas, bo nie trzeba jechać do sklepu. Dodatkowym bonusem jest brak zbędnych, "narzuconych" zakupów, z których szczególnie słyną...

Zapomniane nazwiska łódzkich malarzy przeszłości: historia i ciekawostki

Miasto Łódź podarowało Polsce i światu wielu utalentowanych ludzi. Są to różni artyści i postaci kultury, przedstawiciele różnych gatunków i ruchów, którzy całe swoje...

Profesjonaliści w swojej dziedzinie: znani dziennikarze z miasta Łodzi

Zawsze pierwsi, zawsze na czasie i zawsze wytrwali, sprawiedliwi, uczciwi i obiektywni. Mówimy o dziennikarzach. Jest to zawód twórczy, ciekawy, a czasem nawet niebezpieczny,...
.,.,.,.