Filantrop czy wyzyskiwacz: historia łódzkiego potentata Izraela Poznańskiego

Biznesmen, multimilioner Izrael Poznański na zawsze wpisał się w historię polskiego miasta Łódź. W drugiej połowie XIX wieku był właścicielem największej rezydencji fabrycznej w Łodzi, w rzeczywistości było to swego rodzaju „miasto w mieście”. Krążyły legendy o jego chęci wzbogacenia się – I. Poznański zmuszał swoich pracowników do pracy po 16 godzin dziennie, w święta, a także aktywnie stosował kary pieniężne. Jednak pod koniec życia łódzki bogacz zaangażował się w działalność charytatywną – pisze lodz.one.

Wczesne życie

I. Poznański urodził się 25 sierpnia 1833 roku w rodzinie żydowskiej w Aleksandrowie Łódzkim. Jego ojciec, Kalman Poznański, był kupcem, a matka, Małka Lubińska, zajmowała się wychowywaniem dzieci. Rodzina I. Poznańskiego była dość zamożna, więc przyszły przedsiębiorca nie znał biedy. Gdy mały Izrael miał zaledwie rok, jego rodzice przenieśli się do Łodzi – tu K. Poznański otrzymał prawo handlu tkaninami bawełnianymi i lnianymi. Następnie K. Poznański wybudował apartamentowiec w jednej z dzielnic Łodzi, którą nazwano Starym Miastem. Na pierwszym piętrze budynku K. Poznański umieścił kram, gdzie sprzedawał tekstylia i przyprawy.

Zatem mały Izrael od najmłodszych lat wiedział, czym jest przedsiębiorczość. W Łodzi przyszły potentat włókienniczy zdał maturę. Następnie I. Poznański postanowił zająć się samokształceniem.

Ciekawostką jest, że jako młody Izrael podróżował po mieście na chwiejnym wozie ciągniętym przez konia. Rodzina I. Poznańskiego starała się pod każdym względem nie reklamować swojej bogatej pozycji w społeczeństwie.

Izrael ożenił się dość wcześnie – w wieku 17 lat. Jego wybranką była Leonia Hertz, córka bogatego kupca warszawskiego Mojżesza Hertza. W 1851 roku, biorąc ślub, para podpisała kontrakt małżeński. W umowie małżeńskiej I. Poznański został przedstawiony jako „mistrz zawodu tkackiego”, który podarował swojej żonie prezent w wysokości 500 rubli. Z kolei jego narzeczona miała w posagu sklep z tkaninami w Warszawie.

Początek kariery

Zanim przejdziemy do opowieści o tym, jak I. Poznańskiemu udało się zbudować w Łodzi prawdziwe imperium biznesowe, warto przypomnieć, że w II połowie XIX wieku Łódź (Królestwo Polskie znajdowało się wówczas pod okupacją carskiej Rosji ) przeżyła prawdziwy boom przemysłowy. Miasto nazywano „polskim Manchesterem”. Pojedynczo zaczęły pojawiać się tu fabryki włókiennicze. Napływali tu biedni chłopi z całego Królestwa Polskiego, którzy stawali się robotnikami w fabrykach i zakładach włókienniczych. Zarobki w Łodzi były oczywiście lepsze niż na wsi.

Jednak praca w fabrykach była wyczerpująca. Tkanina rodziła się z podłużnych i poprzecznych nici w straszliwym szumie i trzasku. Jeden tkacz utrzymywał średnio trzy do czterech krosien. Hałas maszyn był zbyt duży, co często prowadziło do pogorszenia, a nawet utraty słuchu wśród pracowników. Innym szkodliwym czynnikiem w manufakturach, zakładach i fabrykach był kurz, który trzeba było wdychać przez cały dzień. W konsekwencji doprowadzało to do chorób płuc.

I. Poznański przejął prowadzenie biznesów rodzinnych od ojca w 1852 roku. Ambitny przedsiębiorca zaczął systematycznie rozszerzać swoją działalność i zwiększać moce produkcyjne. Na przykład w 1859 roku fabryka I. Poznańskiego wyprodukowała produkty o wartości 6 tysięcy rubli, a w 1868 roku – już 23 tysiące rubli. W 1871 roku I. Poznański zaczął wykupywać grunty przy ulicy Ogrodowej – tutaj przedsiębiorca planował wybudować nową, potężną fabrykę. W 1872 roku na nowo nabytym gruncie powstała pierwsza fabryka – wysokowydajna fabryka mechaniczna z 200 warsztatami tkackimi. Była to jedna z pierwszych fabryk w Łodzi, którą w pełni zelektryfikowano.

Prawdziwe imperium przemysłowe Poznańskiego

W kolejnych latach obserwowano gwałtowny rozwój biznesu I. Poznańskiego. Łódzki przemysłowiec szybko się wzbogacił i rozbudował swoje imperium handlowe. W latach 1874-1875 doszło do rozbudowania samej tkalni i wybudowania zakładów wykończeniowych. W 1877 roku I. Poznański wybudował ogromny budynek przędzalni. Z kolei w 1878 roku nastąpił proces mechanizacji pracy w poznańskich przedsiębiorstwach – zainstalowano dodatkowe maszyny parowe.

W 1887 roku wybudowano malarnie i wykończalnie oraz oddano do użytku centralną kotłownię. W latach 90. potencjał przemysłowy I. Poznańskiego uzupełniały zakłady tkackie. W 1893 roku potentat łódzki otworzył odlewnię, która zajmowała się wytapianiem żelaza. Ponadto I. Poznański posiadał wiele magazynów, w których przechowywano bawełnę i tkaniny.

W 1884 roku I. Poznański nabył działkę w powiecie włoszczowskim. Tam zbudował krochmalnię na potrzeby produkcyjne swoich łódzkich fabryk. W pobliżu multimilioner z Łodzi zbudował dla siebie dwupiętrowy neoklasycystyczny pałac. Krochmalnia I. Poznańskiego w powiecie włoszczowskim nie przetrwała jednak długo. W 1899 roku przedsiębiorstwo biznesmena doszczętnie spłonęło. Majątek I. Poznańskiego nie był ubezpieczony – potentat tekstylny poniósł straty w wysokości 60 000 rubli.

28 października 1889 roku I. Poznański przekształcił całą swoją produkcję włókienniczą w spółkę akcyjną. Przedsiębiorstwo I. Poznańskiego otrzymało nazwę: „Towarzystwo Akcyjne Wyrobów Bawełnianych I. K. Poznańskiego w Łodzi”.

Interesujące jest również prześledzenie, jak rosła liczba osób zatrudnionych w poznańskich fabrykach. Na początku swojej kariery I. Poznański zatrudniał 70 pracowników, w 1879 roku biznesmen zatrudniał już prawie 500 osób, z kolei pod koniec lat 90. w przedsiębiorstwach potentata pracowało około 6 tysięcy ludzi.

Legendy o jego żądzy pieniędzy

Łódzki biznesmen I. Poznański był typem wyzyskiwacza, był też bardzo chciwy na pieniądze. Biznesmen myślał tylko o własnym wzbogaceniu się, a najmniej martwiły go warunki pracy pracowników.

Istniały legendy o jego żądzy pieniędzy. Dla przykładu, ponoć kiedyś milioner chciał pokryć podłogę monetami o nominale 10 rubli. I. Poznański napisał list do rosyjskiego cara z pytaniem o to, w jaki sposób monety ułożyć lepiej – herbem czy portretem cesarza do góry. W odpowiedzi car kazał ułożyć monety krawędzią. Jednak po takiej odpowiedzi I. Poznański porzucił swój pomysł.

Warto zaznaczyć, że zmiana w poznańskich przedsiębiorstwach trwała co najmniej 16 godzin, pracownicy często musieli też pracować w dni wolne. Ponadto I. Poznański aktywnie stosował system kar – za każde, nawet drobne przewinienie, pracownikowi groziło potrącenie pensji. Mówiono też, że I. Poznański lubił nakręcać zegar, żeby pracownicy dłużej pozostawali w pracy. Co więcej, w przedsiębiorstwach „króla tekstyliów” często dochodziło do wypadków z powodu naruszenia warunków pracy. Prowadziło to do okaleczeń robotników, a czasem nawet do ich śmierci.

Wszystko to stało się przyczyną gwałtownego wzrostu niezadowolenia pracowników przedsiębiorstw należących do I. Poznańskiego. W rezultacie w 1883 roku rozpoczął się strajk w fabryce biznesmena. Protest w przedsiębiorstwie został jednak szybko stłumiony. Policja przybyła na pomoc biznesmenowi i aresztowała około 50 pracowników. Krążyły też pogłoski, że potentat uderzył jednego ze strajkujących. Później bogacz poddał robotników, którzy odważyli się strajkować, karom finansowym.

W ten sposób I. Poznański zyskał sławę bezlitosnego wyzyskiwacza.

Pod koniec życia zaangażował się w działalność charytatywną

Ciekawe, że pod koniec życia łódzki milioner niespodziewanie dla wielu zaczął angażować się w działalność charytatywną. Być może wynikało to z faktu, że bajecznie bogaty fabrykant pod koniec życia zachorował na gruźlicę, a może biznesmen chciał zachować po sobie dobrą pamięć?

I. Poznański przekazał fundusze na budowę żydowskiego szpitala, przedszkola i szkoły. Na jego koszt zainstalowano ikonostas w łódzkiej cerkwi prawosławnej św. Aleksandra Newskiego. I. Poznański został za to odznaczony Orderem św. Stanisława III klasy, a także Orderem św. Anny III klasy.

Również w 1895 roku „król tekstylny” przekazał 100 tys. rubli na przekształcenie łódzkiej szkoły rzemieślniczej w technikum.

Jeden z najbogatszych ludzi Łodzi XIX wieku zmarł 28 kwietnia 1900 roku w wieku 66 lat. Mimo pojawiających się wokół niego sprzeczności, biznesmen wniósł znaczący wkład w rozwój Łodzi.

More from author

Dlaczego zamawianie online jest lepsze niż chodzenie do sklepu

Przede wszystkim zamawianie online pozwala zaoszczędzić czas, bo nie trzeba jechać do sklepu. Dodatkowym bonusem jest brak zbędnych, "narzuconych" zakupów, z których szczególnie słyną...

Zapomniane nazwiska łódzkich malarzy przeszłości: historia i ciekawostki

Miasto Łódź podarowało Polsce i światu wielu utalentowanych ludzi. Są to różni artyści i postaci kultury, przedstawiciele różnych gatunków i ruchów, którzy całe swoje...

Profesjonaliści w swojej dziedzinie: znani dziennikarze z miasta Łodzi

Zawsze pierwsi, zawsze na czasie i zawsze wytrwali, sprawiedliwi, uczciwi i obiektywni. Mówimy o dziennikarzach. Jest to zawód twórczy, ciekawy, a czasem nawet niebezpieczny,...
.,.,.,.